Zmienione po narodzinach: pamiętnik cierpienia i dojrzewania
Kiedy wracają do mnie początki, mam w głowie dwa obrazy, które nie chcą się ułożyć w jedną opowieść. Pierwszy to moment, w którym wszystko w ciele przestaje być „moje” w starym sensie. Drugi to cisza, która przychodzi po tym, jak dziecko przestaje krzyczeć z bezsilnej potrzeby i na chwilę zapada taki półmrok, w którym słyszysz własny oddech. Między tymi obrazami jest czas, którego nikt nie potrafi opowiedzieć w sposób gładki. Jest ból, są procedury, są decyzje, których nikt